Drugie podejście na Szeroki Wierch i Tarnicę. Tym razem wschód słońca udany. Przy wchodzeniu na górę drogę oświetlało nam (oprócz latarek oczywiście) piękne, gwieździste niebo. Przy schodzeniu natomiast cieplutkie słoneczko.
Podczas wschodu słońca robienie zdjęć było ciężkie - niesamowicie wiało, statyw nie chciał współpracować, nogi zapadały się w śniegu, ręce zamarznięte...chciało się powiedzieć: dość tego, schodzę na dół! Słabości są po to żeby je przezwyciężać, więc zostałam, zrobiłam zdjęcia i bardzo się z tego powodu cieszę.
To staje się uzależnieniem...
___________________________________________________________________________________________________________




















